Normy lecą pierwsze
W kuchni pachnie czymś znajomym, choć nikt nie mówi , co to będzie dziś na obiad.
Gdzieś między skarpetką a pilotem ginie powaga.
Bo kiedy robi się trudno- przestajemy być poprawni.
Ktoś mówi za głośno, ktoś nie kończy zdania.....
Ale jakoś się widzimy. Nie przez rany, nie przez zasady, tylko przez zmęczone spojrzenia, które już dłużej nie
chcą się wcale ukrywać.
Normy? One odlatują pierwsze, jak ptaki przed burzą.
Zostaje to, co nie leci- troska, obecność, najprostsze "jestem"

Komentarze
Prześlij komentarz