Finish
Akapit 1 — Powołanie/
Poniedziałek zaczyna się od słów, które nie pasują do mojego nastroju, ale pasują do prawdy większej niż ja sama. Słyszę je tak, jak Gedeon usłyszał je w swojej ukrytej tłoczni — tam, gdzie człowiek robi, co może, choć nie czuje się ani silny, ani gotowy.
„Pan jest z tobą, dzielny wojowniku!”
To zdanie nie opisuje stanu ducha. To zdanie budzi ducha.
Wypowiedziane nad kimś, kto się chowa. Nad kimś, kto wątpi. Nad kimś, kto nie widzi w sobie niczego heroicznego.
A jednak Bóg widzi.
I właśnie dlatego poniedziałek zaczyna się nie od listy zadań, nie od kawy, nie od pośpiechu, ale od przypomnienia, że nawet w najzwyklejszym miejscu można usłyszeć słowa, które zmieniają kierunek życia.
Akapit 2 — Bóg buduje wojsko Gedeona
Kiedy Gedeon w końcu uwierzył, że te słowa naprawdę dotyczą jego, Pan poprowadził go drogą, która nie miała nic wspólnego z ludzką strategią. Najpierw pozwolił mu zgromadzić ogromne wojsko — tysiące ludzi, którzy przyszli, bo chcieli walczyć, albo przynajmniej chcieli przestać się bać. A potem Bóg zaczął to wojsko… zmniejszać.
Najpierw odesłał wszystkich, którzy się bali. Potem tych, którzy nie byli uważni. Potem tych, którzy przyszli z rozpędu, z tłumem, bez wewnętrznej gotowości.
Zostawił tylko trzystu.
Liczbę tak absurdalnie małą, że nikt nie mógłby pomylić zwycięstwa z ludzką siłą. Bóg jakby mówił: „Nie potrzebuję wielkich liczb. Potrzebuję serc, które słuchają.”
To była Boża metoda: najpierw pozwolić człowiekowi zobaczyć, jak wygląda siła po ludzku, a potem pokazać, jak wygląda siła po Bożemu.
Akapit 3 — Noc przed bitwą
A potem przyszła noc, w której wszystko miało się rozstrzygnąć. Nie było wielkich mieczy, nie było ciężkiej zbroi, nie było imponującej armii. Były tylko trzy rzeczy: dzbany, pochodnie i trąby.
To nie jest wyposażenie wojownika. To jest wyposażenie świadka.
Bóg nie chciał, żeby Gedeon wygrał siłą. Chciał, żeby wygrał światłem.
Dlatego kazał im ukryć pochodnie w dzbanach, jakby mówił: „Prawdziwe światło objawia się dopiero wtedy, gdy człowiek pozwoli, by coś w nim pękło.”
Akapit 4 — Bitwa, która nie była bitwą
Kiedy nadszedł moment, Gedeon i jego trzystu rozbili dzbany, a światło wystrzeliło w ciemność jak nagłe przebudzenie. Zatrąbili. Krzyknęli. I to wystarczyło.
Madianici wpadli w panikę. Zaczęli walczyć między sobą. Rozpadli się od środka.
To była bitwa, w której człowiek nie musiał zadawać ciosów, bo Bóg już wcześniej rozbił strach przeciwnika.
Akapit 5 — Co to znaczy dla nas
Historia Gedeona nie jest opowieścią o wojnie. Jest opowieścią o zaufaniu.
O tym, że Bóg czasem zmniejsza nasze „wojsko”: nasze zasoby, nasze siły, nasze możliwości, żebyśmy zobaczyli, że zwycięstwo nie zależy od tego, co mamy, ale od Tego, kto jest z nami.
Czasem zostawia nam tylko „trzystu”: trzysta procent zmęczenia, trzysta wątpliwości, trzysta powodów, żeby się poddać.
A jednak mówi: „Pan jest z tobą, dzielny wojowniku.”
I wtedy człowiek zaczyna rozumieć, że największe zwycięstwa zaczynają się nie od siły, ale od światła, które Bóg zapala w ukryciu
„Pan jest z tobą, dzielny wojowniku!”
To zdanie nie opisuje stanu ducha. To zdanie budzi ducha.
Wypowiedziane nad kimś, kto się chowa. Nad kimś, kto wątpi. Nad kimś, kto nie widzi w sobie niczego heroicznego.
A jednak Bóg widzi.
I właśnie dlatego poniedziałek zaczyna się nie od listy zadań, nie od kawy, nie od pośpiechu, ale od przypomnienia, że nawet w najzwyklejszym miejscu można usłyszeć słowa, które zmieniają kierunek życia.
Akapit 2 — Bóg buduje wojsko Gedeona
Kiedy Gedeon w końcu uwierzył, że te słowa naprawdę dotyczą jego, Pan poprowadził go drogą, która nie miała nic wspólnego z ludzką strategią. Najpierw pozwolił mu zgromadzić ogromne wojsko — tysiące ludzi, którzy przyszli, bo chcieli walczyć, albo przynajmniej chcieli przestać się bać. A potem Bóg zaczął to wojsko… zmniejszać.
Najpierw odesłał wszystkich, którzy się bali. Potem tych, którzy nie byli uważni. Potem tych, którzy przyszli z rozpędu, z tłumem, bez wewnętrznej gotowości.
Zostawił tylko trzystu.
Liczbę tak absurdalnie małą, że nikt nie mógłby pomylić zwycięstwa z ludzką siłą. Bóg jakby mówił: „Nie potrzebuję wielkich liczb. Potrzebuję serc, które słuchają.”
To była Boża metoda: najpierw pozwolić człowiekowi zobaczyć, jak wygląda siła po ludzku, a potem pokazać, jak wygląda siła po Bożemu.
Akapit 3 — Noc przed bitwą
A potem przyszła noc, w której wszystko miało się rozstrzygnąć. Nie było wielkich mieczy, nie było ciężkiej zbroi, nie było imponującej armii. Były tylko trzy rzeczy: dzbany, pochodnie i trąby.
To nie jest wyposażenie wojownika. To jest wyposażenie świadka.
Bóg nie chciał, żeby Gedeon wygrał siłą. Chciał, żeby wygrał światłem.
Dlatego kazał im ukryć pochodnie w dzbanach, jakby mówił: „Prawdziwe światło objawia się dopiero wtedy, gdy człowiek pozwoli, by coś w nim pękło.”
Akapit 4 — Bitwa, która nie była bitwą
Kiedy nadszedł moment, Gedeon i jego trzystu rozbili dzbany, a światło wystrzeliło w ciemność jak nagłe przebudzenie. Zatrąbili. Krzyknęli. I to wystarczyło.
Midianici wpadli w panikę. Zaczęli walczyć między sobą. Rozpadli się od środka.
To była bitwa, w której człowiek nie musiał zadawać ciosów, bo Bóg już wcześniej rozbił strach przeciwnika.
Akapit 5 — Co to znaczy dla nas
Historia Gedeona nie jest opowieścią o wojnie. Jest opowieścią o zaufaniu.
O tym, że Bóg czasem zmniejsza nasze „wojsko”: nasze zasoby, nasze siły, nasze możliwości, żebyśmy zobaczyli, że zwycięstwo nie zależy od tego, co mamy, ale od Tego, kto jest z nami.
Czasem zostawia nam tylko „trzystu”: trzysta procent zmęczenia, trzysta wątpliwości, trzysta powodów, żeby się poddać.
A jednak mówi: „Pan jest z tobą, dzielny wojowniku.”
I wtedy człowiek zaczyna rozumieć, że największe zwycięstwa zaczynają się nie od siły, ale od światła, które Bóg zapala w ukryciu
Komentarze
Prześlij komentarz