Pitekantrop

 

Pitekantrop, czyli człowiek, który ruszył w świat

Najpierw był australopitek. Potem pojawił się człowiek zręczny, Homo habilis, który pozostawił po sobie kamienne narzędzia.

A później na scenę historii naturalnej człowieka wszedł ktoś, kto zrobił rzecz niezwykłą.

Ruszył w świat.

I to dosłownie.


Kim właściwie był pitekantrop?

Nazwa „pitekantrop” brzmi dzisiaj trochę jak określenie wyjęte ze starego atlasu. I słusznie, ponieważ ma znaczenie przede wszystkim historyczne.

W 1891 roku holenderski lekarz Eugène Dubois odkrył na Jawie szczątki dawnego człowieka. Kilka lat później nadał mu nazwę Pithecanthropus erectus, czyli w przybliżeniu „wyprostowany małpolud”. Dzisiaj słynny człowiek jawajski zaliczany jest do gatunku Homo erectus, czyli człowieka wyprostowanego. [humanorigins.si.edu]

I był to człowiek naprawdę bardzo dawny.

Homo erectus pojawił się około 1,89 miliona lat temu, a najmłodsze znane szczątki tego gatunku mają około 110 tysięcy lat. Żaden zatem efemeryczny gość ewolucji. Był obecny na Ziemi nieporównanie dłużej, niż istnieje nasz własny gatunek. [humanorigins.si.edu]

Skąd przyszedł i dokąd poszedł?

Tu zaczyna się najciekawsza część opowieści.

Najstarsza historia rodzaju ludzkiego rozgrywała się w Afryce. Około 1,8 miliona lat temu wcześni ludzie zaczęli jednak pojawiać się także poza nią. Jedne z najstarszych znanych szczątków Homo erectus poza Afryką pochodzą z Dmanisi, na terenie dzisiejszej Gruzji. [si.edu], [humanorigins.si.edu]

Z czasem przedstawiciele tego gatunku żyli na olbrzymim obszarze: w północnej, wschodniej i południowej Afryce, zachodniej części Azji oraz dalej, w Chinach i Indonezji. Nie mamy natomiast pewności, czy Homo erectus dotarł również do Europy. [humanorigins.si.edu]

Oczywiście nie oznacza to, że pewnego ranka jeden pitekantrop spakował kamień, drugie śniadanie i oznajmił rodzinie:

„Idę na Jawę.”


To była ekspansja kolejnych populacji trwająca przez ogromne odcinki czasu.

Ale dokonała się rzecz przełomowa: człowiek przestał być mieszkańcem wyłącznie Afryki.

Jak wyglądał?

Gdybyśmy spotkali Homo erectus, nie pomylilibyśmy go z człowiekiem współczesnym.

Ale jego sylwetka stała się już znacznie bardziej podobna do naszej.

Miał stosunkowo długie nogi i krótsze ręce, a proporcje jego ciała były przystosowane do życia na ziemi. Potrafił skutecznie poruszać się na dwóch nogach i prawdopodobnie pokonywać znaczne odległości. [humanorigins.si.edu]

To bardzo ważne.

Wędrówka nie była już krótkim spacerem między drzewami. Ciało Homo erectus nadawało się do życia w drodze.

A co robił, kiedy nie pozował do atlasów historii naturalnej?

No właśnie.

Bo przecież nawet pitekantrop nie mógł przez milion lat stać z kamieniem w ręku i czekać, aż wynajdą podręcznik szkolny.

Musiał przede wszystkim przeżyć.

Zdobywać pożywienie, przemieszczać się, odpoczywać, chronić się przed niebezpieczeństwem i funkcjonować w grupie.

I miał narzędzia.

Z Homo erectus wiąże się wielki technologiczny krok w historii człowieka: pojawienie się pięściaków, starannie kształtowanych kamiennych narzędzi. To już coś więcej niż przypadkowo odłupany kawałek skały. [humanorigins.si.edu]

A na Jawie historia robi się jeszcze ciekawsza.

Badacze odkryli muszle pochodzące ze stanowiska w Trinil. Badania wskazują, że Homo erectus używał muszli jako narzędzi, a na jednej znajduje się celowo wykonany geometryczny zygzak. Znalezisko ma około pół miliona lat. [smithsonianmag.com]

Czy jego twórca chciał coś przedstawić?

Tego nie wiemy.

Czy miał poczucie estetyki?

Tego również nie możemy stwierdzić.

Ale możemy zrobić coś piękniejszego: zatrzymać się przy tej muszli i pozostawić pytanie otwarte.

Bo ktoś pół miliona lat temu wziął ją do ręki i wyrył na niej regularny wzór.



A ogień?

Przy ogniu musimy być ostrożni.

Przez lata dyskutowano, kiedy dawni ludzie zaczęli świadomie z niego korzystać. Najnowsze badania z jaskini Wonderwerk w Republice Południowej Afryki wskazują na ślady używania ognia nawet około 1,8 miliona lat temu, w warstwach łączonych z Homo erectus. Badacze nie twierdzą jednak, że ludzie ci potrafili już samodzielnie rozniecać płomień. Mogli wykorzystywać i podtrzymywać ogień powstały naturalnie. [smithsonianmag.com]

To rozróżnienie jest ważne.

Być może więc zamiast człowieka, który wynalazł ogień, mamy najpierw człowieka, który nauczył się nie pozwalać mu zgasnąć.

I mnie ta wersja podoba się nawet bardziej.

Nie zawsze zostawiali słabszych?

Jest jeszcze jeden szczegół.

Smithsonian wspomina o skamieniałościach wskazujących, że przedstawiciele Homo erectus mogli opiekować się osobnikami starymi i słabymi. [humanorigins.si.edu]

Nie wiemy, jakie uczucia temu towarzyszyły. Byłoby zbyt łatwo przypisać ludziom sprzed setek tysięcy lat nasze współczesne emocje.

Ale sam fakt, że słabszy członek grupy mógł przeżyć, jest wart uwagi.

Bo historia człowieka to nie tylko historia coraz lepszych narzędzi.

To również historia życia razem.

Pierwszy wielki podróżnik

Zatem nasz pitekantrop nie był wcale ponurym jegomościem, który przez całe życie ściskał pięściak i spoglądał groźnie z planszy zatytułowanej „Ewolucja człowieka”.

Żył w grupie.

Wędrował.

Zdobywał pożywienie.

Używał coraz doskonalszych narzędzi.

Być może podtrzymywał ogień.

Ktoś spośród jego dalekich krewnych naciął zygzak na muszli.

A przedstawiciele jego gatunku dotarli z Afryki aż do odległych zakątków Azji.

I chyba właśnie dlatego Homo erectus zasługuje na szczególne miejsce w historii naturalnej człowieka.

Homo habilis nauczył się zręcznie posługiwać narzędziami.

Homo erectus wziął je ze sobą i poszedł dalej.

Dokąd?

O tym opowie nam następny rozdział.

Bo człowiek dopiero zaczynał swoją niezwykłą podróż.

Komentarze